Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.

Recenzja książki "Młody bóg z pętlą na szyi: Terapia u Doktorka"

Dodano: 18 września 2017 Autor: Administrator

Gdy wieczorem zaczęłam czytać najnowszą książkę Anki Mrówczyńskiej - „Terapia u Doktorka” - nie przerwałam do czwartej nad ranem. Potem zaś wcale nie padłam zmęczona na poduszkę – nie mogłam zasnąć z emocji. Czułam szok, wściekłość, irytację. Bynajmniej nie na autorkę książki, a na zachowanie opisanego w niej terapeuty.
Nie podejmuję się oceny kolegi po fachu, po przeczytaniu jednostronnej relacji z wizyt. Zamierzam jednak odnieść się do zachowania postaci terapeuty w książce (pozostaje on całkowicie anonimowy) – nie sposób się od tego odciąć przy recenzowaniu tej części „Młodego boga z pętlą na szyi”.
Na kilku pierwszych sesjach postać terapeuty raczej nie robi złego wrażenia. Pojawiają się też sytuacje, które zdają się napawać nadzieją (na sens terapii w takiej formie, z tym specjalistą) – gdy terapeuta pomaga Mrówczyńskiej nazwać swoje uczucia, spojrzeć na coś z innej perspektywy, czy po prostu poczuć się zrozumianą. Problem pojawia się, gdy terapeuta zaczyna coraz intensywniej odnosić wszystko do teorii, jakoby Mrówczyńska była do niego zbyt silnie przywiązana.

– Tak sobie pomyślałem... po spotkaniu ze mną czuła się pani dobrze, a w kolejnych dniach była pani rozchwiana. Być może poczuła się pani opuszczona przeze mnie?”

Pojawienie się takich podejrzeń jest zrozumiałe w przypadku pracy z osobą z borderline, nic więc dziwnego, że tego typu pytanie się pojawiło. Jednak w przypadku Mrówczyńskiej, po pierwsze wydaje się to być całkowicie chybione przypuszczenie, a po drugie – można odnieść wrażenie, że terapeuta zafiksował się na tymże przypuszczeniu aż do granic absurdu, odnosząc się do niego coraz częściej i w coraz dziwniejszych sytuacjach. Na przykład gdy Mrówczyńska opowiada mu o liście do rodziców…:

„– To pani pragnienie świadczy o tym, że na ten moment w pani życiu nie ma nikogo, kto by tę potrzebę zaspokoił.

Przecież jestem blisko z Mrówkiem i ciocią.

To po co ten list do rodziców?

Bo z rodzicami też chciałabym być blisko.

Czyli ta potrzeba bliskości jest zaspokajana, ale pani wciąż mało. Chciałaby pani więcej tej bliskości. Zastanawiam się, na ile ja zaspokajam te pani emocjonalne potrzeby. Tak sobie myślę, że ten list to może być też komunikat do mnie. Że pragnie pani, abym je bardziej zaspokajał.”

...lub gdy zgłasza terapeucie, że kilka dni wcześniej doświadczyła derealizacji i halucynacji (poinformowała go również, że przeżyła już kiedyś coś podobnego – tuż przed próbą samobójczą):

„Nieświadomie wystraszyła się pani, że zdrowiejąc może utracić pani bliskość ze mną. Pojawiła się jakaś fantazja o rozstaniu, zakończeniu terapii. I pani mózg, próbując się przed tym bronić, zaczął wytwarzać, jak to pani nazwała, hologramy. W ten sposób nieświadomie chciała uzyskać pani moją troskę, zainteresowanie.”

„Terapię u Doktorka”, jak wspomniałam, czyta się bardzo szybko – osobiście trzymała mnie w napięciu chyba najbardziej ze wszystkich (trzech) książek Mrówczyńskiej, które recenzowałam. 
Zaznaczę jeszcze, że przed sięgnięciem po „Terapię u Doktorka” warto przeczytać pierwszą część z serii, czyli „Młody bóg z pętlą na szyi: Psychiatryk” - w niej poznajemy wydarzenia, które nastąpiły przed podjęciem przez Mrówczyńską decyzji o rozpoczęciu psychoterapii. Uważam, że obie książki z tej serii powinny być lekturą obowiązkową dla każdego, kto planuje pracować z osobami z borderline.

W chwili, gdy piszę tę recenzję, dostępne są dwie inne. Żadna z nich nie zawiera negatywnego komentarza na temat postaci terapeuty, a ponieważ bardzo możliwe, że recenzje te są pisane przez osoby nieporównywalnie bardziej doświadczone w branży niż ja, to bardzo długo wahałam się czy napisać szczerze, jakie mam odczucia. Być może koleżanki i koledzy po fachu nie zgodzą się ze mną i powiedzą, że tak właśnie powinna wyglądać psychoterapia, a terapeuta zachował się w pełni profesjonalnie. Cóż, jest tylko jeden sposób, aby wyrobić sobie własne zdanie na ten temat – przeczytać „Terapię u Doktorka”, do czego gorąco zachęcam zarówno psychoterapeutów, jak i psychologów innych specjalizacji oraz studentów.

Autorka recenzji: mgr Ewa Kaczorowska, psycholog

Książkę można zamówić tutaj: http://www.empik.com/mlody-bog-z-petla-na-szyi-terapia-u-doktorka-mrowczynska-anka,p1153408107,ebooki-i-mp3-p

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.

Komentarze (0)

Brak komentarzy.